13 listopada 2015
Od niej
Ostanie dwa lata były zardzewiałą klatką, z której nie
umiałam wyfrunąć... Żyłam w niej z nadzieją w lepsze jutro...
Z podbitymi oczami, podciętymi skrzydłami, siniakami i
poniżona w swoim człowieczeństwie... Żyłam dalej!!! Przynajmniej tak mi się
wydawało,
Nie myślałam, nie wierzyłam w to że życie może być inne...
Żyłam tak jak kazał mi PAN!
Ale jednak ktoś zdołał otworzyć zardzewiałą klatkę i wydobył
ze mnie duszę, którą ktoś we mnie wymazał!!!
Skrzydła na nowo przyrosły do mnie a miłość , która skrywała
się na dnie mego zranionego serca, najzwyczajniej w świecie wzbiła się ku
wyżynom…
Ufność, której się dawno wyzbyłam, powróciła niczym
bumerang…
ON!! Na nowo nauczył mnie Żyć, Kochać, Ufać, a co
najważniejsze NA NOWO NAUCZY Ł MNIE
CZUĆ…
Znów stałam się człowiekiem, istotą czującą, myślącą,
kochającą i tęskniącą…
Każdy ranek zaczyna się tylko dla Niego a noc przychodzi
wraz z nim, tylko po to by następny dzień znów zaczął się z jego imieniem na
mych ustach…
Od niego
Żyłem, egzystowałem raczej bo życiem tego nazwać nie można.
Praca, dom, alkohol, znów praca, trochę snu, komputer, znów alkohol, znów
trochę snu, coś do jedzenia, znów praca… i tak w kółko.
Aż pewnego pięknego dnia poznałem JĄ. Przypadkiem w sumie. W
ciągu kilku dni całe moje życie się zmieniło. Też przypadkiem. Cały
dotychczasowy system wartości legł w gruzach. Priorytety zmieniły się
diametralnie. Okazało się że można żyć inaczej, lepiej, czuć ciepło w sercu,
mieć ochotę wstać rano tylko po to by zrobić dla NIEJ kawę.. nie mieć pretensji
do siebie samego o to że pierdoli się sobie życie a przede wszystkim CHCIEĆ.
Chcieć robić cokolwiek, oby tylko z nią. Kocham ją. I mam nadzieję że tak
zostanie. Na zawsze.
Jestem szczęsliwy…

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz